Burość i ponurość

Miałam nadzieję, że ta notka pojawi się szybciej, ale jak sami wiecie zbliżają się święta…
Myślicie, że RetroWife wpadła w szał sprzątania i gotowania?
Ależ skądże!
Skupiam się na czasie spędzonym z rodziną 🙂
Robimy bombki, dekorujemy pierniczki, słuchamy kolęd, świątecznych piosenek itd..
Uwielbiam ten okres <3
Wracając jednak do tematu…
Dziś chciałam się z Wami podzielić moją ostatnią sesją z ARTmania.
Nasze poprzednie współprace mogliście oglądać tutaj, tutaj i tutaj 🙂
Czy wiecie, że nie widziałyśmy się z Magdą rok?!
Co prawda próbowałyśmy się umawiać wcześniej, ale bardzo ciężko było nam zgrać dogodny termin.
Pęd życia jest czasem nieznośny…
Na szczęście! 
Nasze spotkanie w końcu doszło do skutku! 
Ponownie przechadzałyśmy się uliczkami Starego Miasta, znów przyciągając wzrok przechodniów.
Może było to spowodowane sesją, a może tym, że w tak zimny dzień paradowałam w cienkiej sukience…
Zmarzliśmy niesamowicie!
Ale równie niesamowicie miło spędziłam ten dzień 🙂
Ciężko nadrobić cały rok życia w tak krótką chwile. Zwłaszcza, że i u mnie i u Magdy dużo się wydarzyło i zmieniło 🙂
Finalnie skończyło się na ciastku z kawą i na tym, że chyba więcej rozmawiałyśmy niż robiłyśmy zdjęć 😛
Ale było warto! <3
Bo pamiętajcie, iż każdą znajomość trzeba pielęgnować…
I jestem bardzo wdzięczna Magdzie, że poświęciła mi swój czas, nie tylko na sesje i pogaduchy, ale także na to aby te zdjęcia obrobić.
Kochana jesteś wielka! <3 <3 <3
Moja stylizacja inspirowana jest latami 40, do których obecnie ciągnie mnie najbardziej.
Rzadko zdarza się, że w sieciówce coś mnie urzeknie, ale tej sukience się udało 🙂
Jej krój zdecydowanie nawiązuje do lat, które obecnie mojemu sercu są najbliższe.
Delikatnie rozkloszowany dół w literę A, kopertowy dekolt i pasek…
A do tego ten kolor! 
Obecnie jest to jedna z moich ulubionych sukienek.
Cieszę się również, że mój mąż postanowił mi zrobić przyjemność i ją kupił 🙂
Często mówię o tym jak lubię gdy dodatki ze sobą grają.
Torebka pasuje do butów. Biżuterii nie jest za dużo. A wszystko razem tworzy spójną całość.
Oczywiście, że pozwalam sobie czasem na odrobinę szaleństwa, ale staram się nie wyglądać jak choinka.
Niestety nie mogę powiedzieć aby w przeszłości było tak zawsze. Zwłaszcza zza czasów nastoletnich.
Jak możecie zauważyć tym razem postawiłam na granatowe dodatki.
Według mnie ładnie komponują się z odcieniem sukienki. 
Chciałam też utrzymać jesienne barwy, choć nie zaznałyśmy już z Magdą za dużo liści na drzewach.
Jednak wszyscy wiemy, że jesień ma dwie odsłony. 
Piękną, złotą i kolorową… oraz burą i ponurą.
Więc tym razem przedstawiam Wam burość i ponurość 😉
Jakkolwiek to brzmi 🙂
Ze względu na dosyć strojny toczek, który nawiasem mówiąc był niesforny!
I za nic w świecie nie chciał  się trzymać na miejscu!
Odpuściłam sobie biżuterię.
Jej jedynym elementem jest broszka, którą widzicie na mojej prawej piersi.
Broszka została wykonana na zamówienie przez Róże Lenartowicz z I love retro.
Odwzorowywuje ona tam biżuterie z lat 40 i 50.
Każda broszka, kolczyki czy bransoletka jest wykonana przez nią ręcznie.
Wszyscy, którzy kiedykolwiek zajmowali się rękodziełem zdają sobie sprawę ile czasu i wysiłku trzeba włożyć w taką pracę. Nawet jeśli coś pozornie wydaje się proste do zrobienia.
A to nie jest jakiś tam kawałek plastiku z drucikami i koralikami, jak kiedyś usłyszałam od koleżanki. Tylko ręcznie odlana i wyszlifowana baza. Z odpowiednimi do tego gałązkami i koralikami.
Wiem, że osoba nie zainteresowana modą retro, może takiej biżuterii nie doceniać…
Ale dla retromaniaczek to prawdziwa gradka, że w Polsce znalazła się osoba, która produkuje takie cudeńka. I ja osobiście bardzo się z tego cieszę. 
Co prawda są inne, zagraniczne marki, które również zajmują się produkcją takiej biżuterii. Ale ich cena jest znacznie wyższa (nie mówiąc o koszcie przesyłki) i mnie zdecydowanie odstrasza.
Dlatego szczerze wspieram i dopinguje Róże w jej działalności.
A Wam zdecydowanie ją polecam!
Na koniec przyznam się Wam, że jak zwykle nie jestem zadowolona ze swojej fryzury, ale do tego pewnie zdążyliście się już przyzwyczaić 🙂
Jak to jest, że kiedy człowiekowi nie zależy to wszystko wychodzi pięknie i ładnie…
A kiedy tego potrzebuje to włosy za wszelką cenę stawiają opór?
Też tak macie? Czy tylko ja jestem taką niezdarą?
Na dziś to tyle.
Ściskam Was przedświątecznie! :*
Sukienka: zakupiona w H&M
Broszka: wykonana na zamówienie w I love retro
Torebka: vintage, zakupiona w lumpeksie
Buty: zakupione w lumpeksie
Toczek: zakupiony w lumpeksie
Rękawiczki: vintage, zakupione w vintageforever.pl