Hity września

Nie wiem jak to jest, że hity nigdy nie mogą być na początku miesiąca, tylko w środku albo pod koniec.
Naprawdę nie wiem.
Ale z racji tego, że wszystko zawsze robię po swojemu… 
To i hity też 😀
Nie przedłużając, zapraszam do comiesięcznego rankingu 😉

1. SPODNIE Z WYSOKIM STANEM
Niezaprzeczalnym faktem jest, iż zazwyczaj paraduje w sukienkach i spódnicach.
Wydając przy tym niebotyczne sumy na rajtopy, które dla mnie są najczęściej jednorazowego użytku.
Chyba w końcu czas zainwestować w nylony?
Faktem jest jednak również to, że ostatnio coraz częściej można spotkać mnie w spodniach.
A to wszystko za sprawą jednej pary.
Całkiem przypadkiem zakupionej w Reserved.
Cóż takiego wyjątkowego jest w tych spodniach?
Są z wysokim stanem! 
Idealnie sprawdzają się przy moim pociążowym brzuszku 😛
I choć kupiłam je już jakiś czas temu to dopiero we wrześniu poczuliśmy do siebie mietę
2. TRAMPKI
Są takie rzeczy, z których nie zrezygnuje nigdy.
O ile z glanów w pewnym momencie wyrosłam, tak nie wyobrażam sobie abym przestała chodzić w trampkach.
Jak bardzo retro i vintage bym nie była.
Trampki jak ramoneska. Są dobre do wszystkiego!
I bardzo mi przykro, że już zaraz trzeba będzie je schować do szafy i czekać na wiosnę 🙁
3. TANGLE TEEZER
To chyba szczotka, której nikomu przedstawiać nie trzeba. Od momentu kiedy kupiłam swoją pierwszą sztukę nie wyobrażam sobie, abym rozczesywać włosy czymkolwiek innym.
Nic jednak nie jest wieczne i kiedy postanowiłam wymienić już swoją dosyć mocno sfatygowaną sztukę, natknęłam się na okaz z rączką.
Szczotka była większa i z dłuższymi kolcami. Wzięłam ją z ciekawości i po ponad miesiącu stwierdzam, że jest dużo lepsza niż wersja kompaktowa.
Pomimo tego, iż jest większa od pierwowzoru nadal zachowuje ergonomiczny kształt. 
Oczywiście kolorystyka jest różna, ale ja jak zwykle trafiłam na różową.
Ten kolor mnie prześladuje!
4. GANGSTERKI
Zawsze mi się podobały, ale nigdy nie miałam odwagi żeby je nosić. W liceum miałam pantofle stylizowane na gangsterki. Miały one jednak niebotycznie długi obcas i moje chodzenie w nich musiało wyglądać trochę komicznie.
Nie mniej jednak, rok temu kupiłam w CCC swoje piękne czarno-białe buty i są one punktem obowiązkowym moich jesiennych i wiosennych stylizacji. Do spodni i sukienek z białymi skarpetkami lub bez.
Fakt jest jeden. 
Uwielbiam je!
5. TOREBKA Z MOHITO
Zazwyczaj zmieniam torebki jak rękawiczki.
Jednak ostatnio zdecydowanie najczęściej chodzę w tej torbie. Wymieniłam  ją zaledwie kilka razy na mój bordowy, pseudo koszyk zrobiony na szydełku. Nie sprawdza się on jednak podczas deszczu, a jego we wrześniu było sporo.
I nie był on straszny mojej czarnej torebce. Dodatkowo jest ona trochę większa, a ostatnimi czasy cenię sobie pakowność.
Po za tym pasują do punktu poprzedniego, a ja lubię kiedy torebka pasuje do butów.
6. NIEBIESKI PŁASZCZYK
Nie powiem, żebyśmy znali się od wczoraj. To okrycie gości w mojej szafie już dość długo.
Wygrzebany kiedyś w lumpeksie, zwężony i obdarzony w nowe metalowe guziki z kotwicami.
Wiem, że kotwice średnio pasują do jesieni, ale co tam!
Uwielbiam jego fason i odcień.
Żałuje tylko, że jest dosyć cienki i nie nadaje się na mroźniejsze dni.
7. CHUSTKA PO BABCI
Każdą rzecz po babci traktuje jak relikwie. I nie inaczej jest z tą chustką.
Jedyna różnica między nią a resztą jest taka, że w tej chodzę naprawdę często. I jak nie wiąże jej pod szyją to noszę ją na głowie.
Jednak zawsze ze strachem, aby jej nie zniszczyć…

I w tym miesiącu to by było na tyle 🙂
Wybaczcie, że nie wszystkie rzeczy są pokazane na mnie. Niestety nie zawsze mam czas rano żeby zrobić sobie selfie.
Buziaki :*