,,Skąd ty bierzesz te ubrania?”

W sumie to miałam Wam napisać o czymś innym, ale do głowy przez przypadek wpadł mi ten pomysł i postanowiłam dać mu pierwszeństwo.
Dosyć często moi znajomi lub nowo poznane osoby, które nie są retro świrami – zadają mi to samo pytanie:
Skąd ty bierzesz te ubrania?
Zazwyczaj odpowiadam śmiechem i wzruszam ramionami.
Jednak dziś postanowiłam, że odpowiem Wam na to pytanie troszkę szerzej i bardziej dokładnie.

Zacznijmy od tego, że przede wszystkim jestem zwykłym śmiertelnikiem. Takim samym jak Wy, choć pracuje to nie mogę sobie pozwolić na wszystko co bym chciała bo:
a) Mam rodzinę na utrzymaniu
b) Wynajmuje mieszkanie, płacę rachunki itp itd
c) Nie żywię się powietrzem
Dlatego też, pomimo że obserwuje i wzdycham do wielu ubrań w internecie i nie tylko, to nie zawsze mogę sobie na nie pozwolić.
Wiele marek produkujących retro ubrania jest po prostu niedostępna w Polsce, a sprowadzenie ich z zagranicy swoje kosztuje.
Nigdy nie próbowałam nic zamówić na eBay’u, bo trochę się boję… a trochę odstraszają mnie ceny.
Pozostaje mi radzić sobie w inny sposób 😉
1. Lumpeksy
Już nie raz mówiłam Wam o tym, że jestem lumpeksoholiczką 😉
I myślę, że kiedyś 3/4 mojej szafy pochodziło z takiego źródła.
Nadal spora część moich zbiorów pochodzi właśnie ze secondhandów, jednak teraz wybieram bardziej świadomie. Nie łapię wszystkiego stylizowanego na retro.
Moja zakupy są bardziej przemyślane. Dokładnie zastanawiam się co do czego będzie pasować i czy przeróbka danej rzeczy będzie opłacalna.
Pojemność mojej szafy i tak jest w opłakanym stanie. Nie mogę sobie pozwolić na rzeczy, które by w niej zalegały.

Jedna z moich ulubionych lumpeksowych zdobyczy…. czyli tweedowa marynarka 🙂
Fot. ARTmania.


Jeden z kilku, które znalazłam latem w jednym z tutejszych sh 🙂

2. Sklepy internetowe
Ok. Przyznam szczerze że są to miejsca, co do których mam mieszane uczucia.
Te z nową odzieżą -> obserwuje i gdy wpadnie mi coś w oko, kupuje to przy najbliższej okazji. Ładna sukienka zawsze się w szafie przyda.
Jeśli zaś chodzi o te, które oferują ubrania używane…. no cóż.
Powiem wprost. Obserwuje je, bo zdarzają się tam perełki jednak jest to rzadkość. Głównie asortyment pochodzi z lat 80 i 90… Czyli coś co można jeszcze spotkać w wielu domach na strychu. I to co nie bardzo mnie interesuje.
Ale to mnie jeszcze tak nie boli. Najbardziej bolą mnie ceny. Bo często za byle bluzkę cena jest kosmiczna…
Mimo wszystko, warto obserwować również takie strony, bo już nie raz zdarzyło mi się, że kupowałam coś z wypiekami na twarzy. Starając się to robić jak najszybciej, zanim zrobi to ktoś inny 😛

Sukienka którą już bardzo dobrze znacie 🙂 Zakupiona na britstyle.pl
Fot. ARTmania.

Mój piękny kapelusz, który mogliście obserwować przez całe lato. Zakupiony z wypiekami na twarzy, na vintageforever.pl

3. Vinted
Zdecydowanie jest to miejsce w którym nabywam ubrania najczęściej.
Przynajmniej w ostatnim czasie 🙂
Vinted to miejsce gdzie sprzedaje, wymienia lub oddaje swoje ubrania innym użytkowniczkom.
I choć założyłam tam konto, aby pozbyć się nadwyżki swoich ubrań, to efekt był zupełnie odwrotny…. Bo więcej kupiłam niż sprzedałam…
No cóż, moja szafa płacze, portfel czasem też, ja niekoniecznie 😀

Jedna z moich ostatnich zdobyczy vintedowych -> sukienka z Lindy Bop

I kolejna 🙂 Czyli przepiękna broszka w kształcie liścia 😉

4. Grupy tematyczne
Na facebooku i nie tylko jest cała masa grup tematycznych gdzie dziewczyny poza rozmowami wystawiają swoje rzeczy na sprzedaż. Bardzo często są to marki, za którymi retromaniaczki pieją.
Muszę przyznać, że po za punktem poprzednim jest to miejsce gdzie ostatnio kupuje najczęściej.

Jedyny minus jest taki iż obowiązuje zasada -> Kto pierwszy ten lepszy.
I nawet nie umiem zliczyć ile razy jakaś okazja przeszła mi koło nosa 🙂

A tą piękną tweedową marynarkę udało mi się odkupić od jednej z dziewczyn na grupie 🙂

5.Sieciówki
Ok. Jest to miejsce, w którym kupuje zdecydowanie najrzadziej. Nie lubię mieć czegoś takiego samego jak inni, a po za tym kolekcje do mnie nie przemawiają. Sklepem do którego zaglądam najczęściej jest Mohito i H&M
I albo wychodzę z pustymi rękami albo z torbą pełną zakupów 😛

Sukienka w stylu lat 40 z H&M

6. Szycie i specjalne zamówienia.
Jeśli mogę coś polecić to na pewno szycie na miarę. Oczywiście u dobrej, sprawdzonej krawcowej.
Jakość wykonania jest powalająca.
Takie ubrania posłuża lata. Nie mam takich rzeczy dużo, ale gdy je wyciągam to pomimo tego, że trochę już w nich chodzę wciąż wyglądają jak nowe.
To samo dotyczy każdej innej rzeczy, którą zamawiacie i jest robiona specjalnie dla Was.
Nie są to rzeczy tanie, ale na pewno warte swojej ceny.
Po za tym, płacimy za czyjąś pracę, umiejętności i poświęcony czas.

Cudowna broszka z I💓 retro. Wykonana przez sympatyczną i zdolną Róże 🙂

Jedna z moich ulubionych sukienek szyta przez krawcową. Niestety zamknęła już swój zakład 🙁
Fot. Ania Molek

7. Prezenty
Czasem jest po prostu tak, że ktoś coś mi da w prezencie.
Bo mnie lubi. Bo wie co lubie. Bo jest jakaś okazja.
Z każdego takie prezentu bardzo się cieszę i darczyńcę mam ochotę nosić na rękach

Jeden z moich prezentów urodzinowych. A urodziny miałam całkiem niedawno 🙂 Ciekawe skąd moje gwiazdy wiedziały, że kolekcjonuje broszki? 😉

Vintage spódnica, którą moja przyjaciółka przywiozła mi ze swojego pobytu w Stanach 😘

A wy?
Skąd bierzecie swoje ubrania?
Niekoniecznie te retro? 🙂