Hity sierpnia :)

Nawet nie wiecie jak ubolewam nad tym, że moje ukochane lato właśnie dobiega końca….
Sierpień się skończył. Wakacje minęły i nieuchronnie zbliża się jesień.
Nie żebym miała coś przeciwko, bo bardzo lubię tę porę roku…
Ale ciężko mi  będzie pożegnać się z letnimi ubraniami. Choć z drugiej strony… cieszę się na te wszystkie płaszczyki, berety,  kapelusze itd 🙂
Wracając jednak do głównego tematu notki…
Po raz kolejny chciałam Wam przedstawić hity minionego miesiąca. Czyli wszystko to, co w tym czasie się u mnie sprawdziło, w czym chodziłam najczęściej lub co akurat udało mi się odkryć.
Gotowi?
Zaczynamy!
1. ANIA Z ZIELONEGO WZGÓRZA
Prawdę powiedziawszy to ten kapelusz towarzyszył mi przez całe lato i sama nie wiem czemu pojawia się dopiero tutaj.
Niezaprzeczalnie kojarzy mi się z Anią z Zielonego Wzgórza, ale nie tylko dlatego skradł moje serce. To za co lubię go najbardziej to jego uniwersalność. Pasuje do większości moich rzeczy i zawsze ładnie się prezentuje. Nie jest dla mnie za duży (jak większość moich kapeluszy 😛 ). Dodatkowo jest sztywny i porządnie wykonany. 
Zdecydowanie go uwielbiam i jest jednym z moich lepszych zakupów 💗
Sopot 💙
2. DUŻY SŁOMIANY KOSZYK
Kolejna rzecz, która towarzyszyła mi przez całe lato, a która pojawia się dopiero tutaj.
I niestety jest to również rzecz, której żywot po kilku sezonach się kończy 🙁
Koszyk – choć jeden z ulubionych i do tego dosyć pojemny – pękł u podstawy i nie wiem czy będę się mogła nim jeszcze cieszyć w przyszłym sezonie ;(
Niemniej jednak w tym sezonie był niezastąpiony. 
3. HAWAJSKA SUKIENKA Z VIVIEN OF HOLLOWAY
Moja ogromna miłość, która cały rok przeleżała w szafie, zanim obie się do siebie przekonałyśmy 😉
Czasem już tak jest, że zanim pokocham daną rzecz… to musi ona swoje wyleżeć na dnie tego mebla
Tak było z hawajską sukienka z Vivien, którą przywiozłam z zeszłorocznych wakacji.
Coś mi w niej cały czas nie pasowało. I nie chodziło tu wcale o to, że była o rozmiar za duża 😛
Kiedy jednak dokopałam się do niej w tym roku, zaczełyśmy mówić w jednym języku, a ona stała się jedną z moich ulubionych letnich sukienek. I z wielkim żalem odkładam ją z powrotem na dno szafy.
Z Olą znaną również jako Miss Andra…raz jeszcze 🙂
Wiem, wiem to zdj już było ;P
Pierwszy wspólny koncert z siostrunią 😘
4. VIVIEN RAZ JESZCZE
Kolejna sukienka z Vivien 💓💓💓
Do tego modelu nie musiałam się przekonywać ani przez chwile. W sukienkach z koła czuje się jak w drugiej skórze. Mogliście mnie w niej zobaczyć wielokrotnie, chociażby na zeszłorocznym American Day 😉
Sukienki z Vivien mają tą cudowną cechę, że mają w sobie wszyte fiszbiny przez co pięknie układają się na sylwetce.
Zdecydowanie je uwielbiam i mam nadzieję, że dorwę jeszcze jakiś model 🙂
American Day 6 😉

5. PĘDZEL Z ROSSMANA
No cóż, znawczynią makijaży i pędzli nie jestem.
Niemniej jednak, jestem miło zaskoczona swoją ostatnią, rossmanowską zdobyczą. Pędzel choć z naturalnego włosia nie kosztował ,,miliona monet” bo chyba lekko ponad 30 zł.
Można? Można!
Jak na razie sprawdza się idealnie, przynajmniej jak na moje wymagania. Które, co by dużo nie mówić…. nie są wygórowane 😛
W planach mam zakupienie drugiego, mniejszego, bo obecny służy mi do wszystkiego 😀
Łącznie z rozpaczliwymi próbami konturowania twarzy… lol 😀
6. PASIASTA SPÓDNICA Z MOHITO 
Jak już wspominałam wielokrotnie kocham spódnice z Mohito…. I nie tylko spódnice. 🙂
Ta zdecydowanie królowała w moich sierpniowych stylizacjach. Pomimo tego, że jest wykonana z dosyć grubego materiału nie jest w niej gorąco. Pięknie się układa i posiada kieszenie!
Rzadko z nich korzystam, ale lubię gdy po prostu są 🙂
Często do mnie piszecie, czy nie mam ochoty jej sprzedać 🙂
Dlatego publicznie ogłaszam, że jak na razie nie planujemy się rozstać 🙂
Wersja przed skróceniem…

I wersja po…
Nasz mały plażowy bałagan…
7. FASCYNATOR OD WYCZAROVANE
Jak przystało na miłośniczkę stylu retro i pin up w moich letnich stylizacjach bardzo często przewijają się kwiaty we włosach. Nie wszystkim moim bliskim się to podoba, ale ja je uwielbiam. W tym roku bardzo często towarzyszył mi fascynator zakupiony podczas zeszłorocznego American Day na stoisku Wyczarowane.
Nabyłam go z myślą o hawajskiej sukience z Vivien, ale sprawdził się też w innych stylizacjach, a w sierpniu sięgałam po niego najczęściej 🙂
Tak w zeszłym roku cieszyłam się ze swojego zakupu 🙂 

Widok z przodu…
I widok z tyłu…
ZAPOMNIANE KRÓLICZKI
I na sam koniec moje zapomniane króliczki, które miały pojawić się w zeszłych hitach, a o których zapomniałam.
No cóż… Czasem mam słabość do tandety… A już na pewno mam słabość do królików.
Dlatego, gdy zobaczyłam te buty… Nie mogłam się powstrzymać!
Co z tego, że białe?!
Mają uszy i różowy pompon z tyłu!!
Dlatego też stały się częścią obowiązkową mojego stroju sportowego i chodze w nich zarówno do pacjentów jak i na ćwiczenia 🙂
Myślicie, że patrzą się na mnie jak na przygłupa?
Macie racje, ale już się przyzwyczaiłam 😉
Zresztą, nadajmy trochę koloru temu smutnemu życiu